Egipt i odkrywanie Afryki

Egipt i odkrywanie Afryki

Egipt... nie mogłam mu się oprzeć, w końcu to Afryka, moje miejsce na ziemi! Zafascynowana Afryką, po zeszłorocznych wakacjach w Tunezji, gdzie przeżyłam i zobaczyłam wiele; wybrałam ponownie Czarny ląd. Kiedy oznajmiłam rodzinie, gdzie w tym roku spędzę wakacje, spotkałam się z niezadowoleniem. Z jednej strony samolot, wypadki lotnicze, które ostatnimi czasy skumulowały się, a media nagłaśniają je jeszcze bardziej. Z drugiej strony Afryka i nic ciekawego. Tak twierdzi moja mama, którą zabrałam w zeszłe wakacje właśnie do Tunezji, którą wcześniej miałam okazję sama odwiedzić. Nie podobało jej się nic, nie licząc ciepłego morza i palm, które widziała pierwszy raz w życiu. Przerażona natarczywością ludzi, sposobem ich życia, gwarem na ulicy i okolicznym krajobrazem oznajmiła, że więcej nigdzie ze mną nie jedzie i resztę pobytu spędziła w hotelu.

Chciałam pokazać jej kraj do którego przyleciała, bo teren hotelowy miał się nijak do rzeczywistości. Ona przerażona szukała pięknych willi, supermarketów i krajobrazów z Europy. Mamo! Jesteśmy w Afryce, tak tutaj żyją ludzie! Nie mogła tego zrozumieć. Także nie mogła zrozumieć dlaczego w tym roku ponownie chcę jechać do biedy i brudu. Aż mnie ścisnęło w środku. Jak można tak płytko oceniać ten piękny kontynent! Nie umiem i nie potrafię jej przekonać do tego, co sama czuję, będąc wśród tych ludzi, w tym miejscu. Gdy zza okna samolotu ujrzałam ląd, uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Wiedziałam już, że niedługo będziemy na miejscu. Cały rok czekałam, by ponownie stanąć na tej ziemi i oto jestem! Tym bardziej ucieszył mnie fakt, że nasz hotel będzie daleko poza miastem. Dzięki temu widoki jakie rozpościerały się naokoło były niesamowite! Góry w oddali pięknie dekorowały krajobraz pustynny, a co jakiś czas hotel niestety psuł mi ten widok. Nasz hotel i dwa światy. Na terenie hotelowym, all inclusive, jak z bajki, fontanny, baseny, bary, wszystko czego mógł chcieć nawet wymagający turysta, a gdy kończyła się brama hotelowa, zaczynał się Egipt, prawdziwy Egipt!

Niektórych turystów z naszego hotelu ani razu nie widziałam nad morzem, a spędziliśmy tam sporo czasu, nurkując i podziwiając piękno raf , które było nam dane zobaczyć. Niesamowite uczucie gdy morze zamienia się w jedno wielkie akwarium z rybami, które widzi się pierwszy raz na oczy i można przebywać z nimi godzinami. Temperatura i kolor morza zachwycał nas za każdym razem, gdy do niego wchodziliśmy. Raj dla nurków, raj dla plażowiczów, raj dla fotografów. Chcieliśmy zobaczyć coś więcej, najlepiej wszystko! Jednak tydzień czasu to zdecydowanie za krótko jak na pobyt w Egipcie. Pierwsze co przychodziło nam na myśl, to wycieczka do Kairu i piramidy w Gizie. W końcu to właśnie z piramid Egipt słynie na całym świecie. Jednak naszym celem stał się Luxor. Wycieczka na południe, w celu zobaczenia, jak żyją ci ludzie. Jakie mają warunki i jakimi zabytkami może pochwalić się południe tego kraju. Przewodnik, który z nami podróżował, to Egipcjanin, który studiował w Krakowie. Ucieszyło nas to, bo kto inny jak nie mieszkaniec tego kraju, może opowiedzieć nam więcej o tutejszym życiu i zwyczajach.

Wiedzieliśmy już, że czeka na nas temperatura osiągająca 60 stopni, jednak przewodnik postanowił nas pocieszyć. Stwierdzając, że oprowadzenie wycieczek w sześćdziesięcio stopniowym upale po Luxorze jest dużo bardziej znośne niż 35 stopni w Krakowie, które zniósł fatalnie. Wszystko z powodu dużej wilgotności która u nas panuje, a suchym klimatem, jaki mieliśmy w Egipcie. Niestety tylko zza okna autokaru, ale za to dość dobrze widać było to, co działo się nad Nilem, wzdłuż którego podróżowaliśmy. Najmłodsze dzieci kąpiące się w rzece, te trochę starsze wraz z mężczyznami pracowały na polu. Kobiety wieszały pranie, karmiły kozy i krowy. Murowane, ale niewielkie domy mieszały się z gliniankami, które także zamieszkiwali tamtejsi ludzie. Krajobraz wokoło był przecudny, Nil, zieleń otaczająca ubogich ludzi, którzy cieszyli się na widok naszego autokaru i machali radośnie. Nie przypuszczałam, że będzie aż tak ładnie, tak inaczej. Przed nami Świątynia w Karnaku i już zaczynamy odczuwać temperaturę o której mówił przewodnik. Słuchając kawałka historii, która się tutaj rozegrała, rozglądam się wokoło, robiąc zdjęcia. Coś niesamowitego. Tak samo zachwyciła mnie dolina Królów, do której niestety nie można było wnieść kamer, także uzbrojona w aparat kroczyłam po gorącym piachu, by móc jak najlepiej uwiecznić, to co widziały moje oczy. Niestety w grobowcach zdjęć robić nie wolno i ja to uszanowałam, jednak znaleźli się i tacy, którzy nie rozumieli słowa NIE i wyciągając aparaty, robili zdjęcia chowając się za innymi. Duchota tam panująca zmusiła mnie do zabrania kawałka tekturki, które rozdawali przy wejściu. To było moje powietrze, którego dostarczałam sobie, machając tekturką pod nosem. Zadziwiające było to, jak ludzie kiedyś w takich temperaturach budowali te niesamowite budowle, mając prowizoryczne narzędzia i techniki. Moje zdumienie nie zmalało, gdy odwiedziliśmy Świątynie Hatszepsut, która prezentowała się okazale. Wykuta w skale, do której prowadziły schody i którymi wędrowały tłumy turystów, by przekonać się, co kryje się za tą pięknie wyglądającą świątynią. Niesamowite uczucie móc na żywo zobaczyć i dotknąć to, co zostało opisane w setkach przewodników i książek do historii. Zapomniałam nawet o temperaturze, która piekła nasze policzka, które robiły się czerwone od gorąca, a może to z wrażenia, które dostarczyła nam ta wycieczka. Z widoków, które są warte każdych pieniędzy, a przecież takich zabytków w Egipcie jest wiele...

Na koniec Muzeum papirusu i dzieła namalowane na papirusach, których nie sposób nie kupić! Ceny wahają się od kilkunastu do kilku tysięcy funtów egipskich. Ale warto dać za te obrazy każde pieniądze i gwarantuję zachwyt każdego, kto ujrzy takie dzieło na waszych ścianach. Na mojej ścianie już zawisł taki obraz i nie ma osoby, która nie pochwaliłaby mnie za jego zakup! Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy, a na zakończenie naszego pobytu w Egipcie postanowiliśmy zrobić sobie wieczorny spacer po Hurghadzie. Mój brat, którego także zabrałam na wycieczkę, na początku podszedł do tego wszystkiego tak samo jak moja mama, widząc gwałtowną jazdę kierowcy, miasto, które z wierzchu wyglądało jak każde inne, a gdy zagłębiło się dalej, krajobraz i ludzie zmieniali się błyskawicznie. Jednak postanowił, że tutaj wróci na kolejne wakacje! Nie dziwię się, kolejna osoba zakochała się w Afryce, która zaskakuje pod każdym względem. Jest nieobliczalna i piękna, a Egipt ma to do siebie, że przyciąga amatorów nurkowania, którym chyba stał się mój brat. Wreszcie będę miała z kim odkrywać nowe, nieznane mi dotąd, fascynujące miejsca, a przecież jeszcze nie widziałam piramid! Do zobaczenia za rok!

 

Dodano: 2014-09-05 - Autor: Anna Stankiewicz - Kategoria: Relacje klientów

Komentarze

Natalia

Natalia

Pięknie napisałaś!

Infolinia
801 000 515

Dla tel. komórkowych
733 730 70042 632 04 64

Obsługa klienta

poniedziałek - piątek: 9:00 - 21:00

sobota: 10:00 - 20:00

niedziela: 12:00 - 20:00

 

Content